poniedziałek, 6 marca 2017

Noc ognia - Eric Emmanuel Schmitt








Autor: Eric Emmanuel Schmitt
Tytuł: Noc ognia
Liczba stron: 176


WydawnictwoZnak Literanova




  Od razu przyznam się, że uwielbiam tego mężczyznę. Sposób w jaki pisze, pochłania mnie bez reszty. Niestety ta książka na początku mnie rozczarowała. Naprawdę! Wiecie, siadam sobie z kubkiem parującej herbaty w fotelu i zaczynam czytać.. i nic.. kompletnie nic się nie dzieje. Jestem załamana, bo czytam o nocy w hotelu, w którym ganiają karaluchy. Wyobraźcie sobie moją minę. No właśnie.. Ale sprawa jest prosta, czytam dalej, bo wiem, że Schmitt na pewno ma dla mnie jakąś historię, którą zapamiętam długo i która zmusi mnie do myślenia. No i voilà. 
  Po jakichś 70 stronach zmieniam zdanie o 360 stopni i chłonę każde słowo z ogromną ciekawością, ale także niecierpliwością, zła, że nie potrafię czytać szybko jak błyskawica.

  Eric wyrusza w podróż swojego życia na pustynię. Grupką osób przewodzi Abjaghur, który wie, jak bezpiecznie przemierzyć Saharę nie zbaczając z drogi, towarzyszy on Amerykaninowi, który organizuje wyprawy przez pustynię. Sprawa jest dosyć skomplikowana, gdyż mówi on do nich w swoim języku, którego niestety nie rozumieją. Donald jednak słysząc powątpiewania dotyczące kontaktu z Abjaghurmem, uśmiecha się tylko i oświadcza, że po 10 dniach wędrówki mimo kłopotów z językiem, będą w stanie się ze sobą porozumieć. I tak właśnie się dzieje. Eric nawiązuję więź z Beduinem. Otwiera się przed nim i opowiada o swoim problemie z bezsennością. (Przeskakuje wiele wątków by nie psuć Wam frajdy podczas czytania) Pewnego dnia, Eric gubi się na pustyni (nie powiem Wam także jak do tego dochodzi, musicie sami przeczytać) brak mu wody i sił do dalszego marszu, na domiar złego zaczyna się ściemniać i jest świadom, że jeśli szybko nie znajdzie kryjówki umrze na pustyni. Znajduje wyżłobienie w skałach i mości się w nich, przykrywając piaskiem dla ochrony przed zimnem, niczym kołdrą. Właśnie tej nocy odnajduje wiarę. Przeżywa coś wielkiego. Spotyka Boga, który przywraca mu  spokój, wiarę i prawdę.

  Prawdą jest, że nie można po takiej nocy, być ciągle tym samym człowiekiem.


  Mam nadzieję, że nie zdradziłam Wam za dużo i nie odebrałam frajdy z zapoznania się z tą historią. Myślę jednak, że  odkryłam przed Wami wystarczająco dużo, by zachęcić Was do przeczytania przygody Schmitta. Mnie urzekła i zazdrościłam z jaką łatwością opisał On swoją wyprawę życia i jak przelał  w nią tyle mądrości. Bo jak można pisać o swoim "nawróceniu" i spotkaniu z Bogiem, nie próbując nawrócić do tego innych? On to potrafi. Najważniejsze to znaleźć w sobie spokój, przeczytajcie!



10 komentarzy:

  1. Myślałam o tej książce, kilka razy miałam nawet w "koszyku" ale usuwałam. Może się w końcu skuszę choć mam wrażenie, że to nie książka w moim guście. Ale póki nie spróbuje to się nie przekonam, prawda? :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Może faktycznie Schmitt ma lepsze pozycje do zaoferowania, ale ta też jest niczego sobie :)

      Usuń
  2. Jedyne co do tej pory wiedziałam o tej książce to fakt, że ma super tematyczną zakładkę :D
    Pozdrawiam i Obserwuję!
    http://bookcaselover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka tej książki to mistrzostwo ! ❤
      bardzo mi miło ! ja też już obserwuje :) buziaki !

      Usuń
  3. Świetna recenzja, zostanę na dłużej! :) Życzę powodzenia w prowadzeniu bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję pięknie ! Za miłe słowa i obserwację ❤ pozdrawiam !

      Usuń
  4. Świetna recenzja 💗 Mam książkę w moim stosiku KDP ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach przeczytać, choć w mojej domowej biblioteczce znajdują się już książki tego autora, których jeszcze nie przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc na początek polecam te, które już masz :) ta napisana jest w zupełnie inny sposób i można się zniechęcić zaczynając przygodę ze Schmittem właśnie od tej pozycji :*

      Usuń